Defectus 3.

Pewnie większość ludzi na hasło:"baza" myśleliby o supernowoczesnym podziemiu z najnowocześniejszą technologią i najlepszymi broniami. Ewentualnie, stare zabawkowe przybudówki robione z koców, poduszek tudzież krzeseł, jak się było dzieckiem. W przypadku kwatery drużyny trzeciej było zupełnie inaczej.
Willa pani Lebree, to przedwojenna, stara dwupiętrowa plus parter i piwnica budowla, która pomimo przeżycia dwóch wojen światowych przemieszanych z  kilkoma walkami gangsterskimi, trzyma się znakomicie. Jako, że jest już dwa tysiące dwudziesty rok, wiele ludzi podchodzi do tej budowli o wiele bardziej z pogardą oraz obojętnością, niż zaciekawieniem i szacunkiem. Na szczęście, nie grupa Konstansa. Szanują to miejsce, bo jest ich domem.
Wjeżdżając na posesję zawsze wita u progu drzwi wejściowych pani Horacka. Kobieta o złotym sercu i wielkiej historii. Towarzyszyła ona samej Irenie Sendlerowej w trakcie ratowania kilku żydowskich chłopców, brała udział w obronie westerplatte. Jej darem była zmiennokształtność. Jednakże wraz z wiekiem straciła już moc. Mimo to, prawie dziewięćdziesiąt lat na karku, a jest chodzącym okazem zdrowia, siły i pozytywnej energii. Siwe włosy, zawsze ułożone oraz spięte w kok, na sobie prosta, czarna spódnica, czerwony sweterek i futrzane kapcie. Z twarzy wyglądała nieco jak typowa starsza dama ze szlacheckich rodów. Drobny nos, zmarszczki, dużo makijażu, dawały wrażenie lekkiej arogancji tudzież dumy, lecz wraz z pierwszymi słowami szybko zmieniało się zdanie na jej temat.
Stała tak pod wielkimi drzwiami wejściowymi z małą latarnią w ręku. Jak zawsze uraczyła ich miłym uśmiechem.
-Witajcie kochani.-zawołała tym swoim cudownym "babcinym" tonem.
-Dzień dobry!- zawołali równocześnie wszyscy jakby zaczynali lekcje w klasie, po czym kierowali się do drzwi.
Wchodząc do Willi, pierwsze co uderzało to zapach drewna. Był to chyba jedyny budulec jaki został użyty do stworzenia tego miejsca. Długie kręte korytarze zostały wysłane czerwonymi dywanami, lub po prostu lśnił sam parkiet dębowy, największa zaleta i zarazem mankament całego piętra. Rano nie słychać raczej kroków i  skakania, jednak w nocy słychać wszystko. Najmniejszy szmer. Toteż jest to świetny sposób na niewidzialnych, albo ludzi nie wyczuwalnych przez detektor ciepła. Jednak gdy pewnego Mary i Silentnight, czy też Marysia Lestocka oraz Gabriel Regłowski poszli objadać się słodyczami w nocy, to narobili tyle hałasu, że gdyby Eleonora w miarę nie rozpoznała ich to prawdopodobnie uderzyłoby w nich tornado.
Wracając, do opisu. Ściany zostały wyłożone starą tapetą rodem z hotelowych korytarzy,która gdzieniegdzie ucierpiała podczas treningów lub wygłupów. Drzwi oraz pokoje to często czysta zagadka. Każdy posiada swój własny pokój, z łóżkiem i dostępem do łazienki. Jedyne co mają wspólne to kuchnia, jadalnia i biblioteka z Cerebri.
Gdy stali tak na holu nie wiedzieli w zasadzie co ze sobą zrobić. Było już dość późno, więc nie mogli ćwiczyć ani hałasować, ale zmęczenie jeszcze ich nie dopadło. Postanowili iść do biblioteki i spisać rzeczy do raportu, aby nie robić tego na ostatnią chwilę. Na szczęście wystarczy jeden raport do pani Heathow, czyli mózgu i założycielki "Damned Team".
-Czy wy naprawdę zamierzacie nie przesypiać znowu kolejnej nocy aby po prostu napisać jeden raport?- zapytał się Konstans z zdziwieniem i jego charakterystycznym szyderstwem, które zawsze gdzieś leciutko emanowało. Eleonora już też chyba wymiękała. Postanowiła, że najpierw coś zje a później jak skończy to do nas dołączy. Zatem pozostała nas trójka. Czym prędzej ruszyliśmy do Biblioteki.
Jeśli dałoby się jednym słowem opisać to pomieszczenie to na usta ciśnie się tylko:"cudo". Ogromne, ciemne, wyrzeźbione z dębu regały, pięknie wykończone okna i specjalnie stworzone sklepienie, pod którym znajduję się cerebri.
Samo powstanie tego urządzenia jest jedną, wielką tajemnicą. Podobno jest on dziełem jednego z mutantów, który potrafił ożywiać elektronikę. Pani Horacka, natomiast mówi, że znajduję się w środku umysł jednego z najsilniejszych umysłowych, który potrafił kontrolować czas i przestrzeń. Wiele teorii brak dowodów...
Cała trójka rozsiadła się na krzesłach i zaczęliśmy chwilę przygotowywać potrzebne rzeczy. Na początek zawsze robimy szybki konspekt pracy, aby cały zapis i sens został jak najbardziej zachowany. Ogólnie raport w naszej pracy składa się z kilku części: Wstępu i streszczenia całego zajścia, spisu ofiar z szkodami materialnymi, przyczyny użycia mocy, stopień używania mocy, ilość świadków oraz finalnie rozstrzygnięcie. Wszystko to zazwyczaj udaje nam się zmieścić w dziesięciu stronach maksymalnie.
Mary zaczęła spisywać już całe zajście i przebieg akcji. Silentnight wypisywał już przyczyny użycia mocy i ich stopień. Draig natomiast zbierał materiały i artykuły prawne do wpisania w finalnym rozstrzygnięciu. Reszta zostanie dla Sakurako i Michaela Diminos, dobrze znanego jako Konstans. Praca pochłonęła ich na tyle, że siedzieli o wiele dłużej niż przypuszczali. Całkowicie zajęci w ciszy i skupieniu spisywali istotne informacje, kiedy nastąpiło chrząknięcie Jonasza Witosa i prośba w stronę Gabriela:
-Silentnight! Mógłbyś skoczyć po ostatnie akta misji? Leżą na końcu, dosłownie przed albumami.
Tylko nastąpił dźwięczny wydech rezygnacji i chłopiec wstał, kierując swoje kroki do regałów. I tak miał pójść poszukać coś o fizjologii mózgu. Potrzebuje do treningu i poznania swoich mocy. Będąc już przy aktach, zauważył szczególny album. Był to pierwszy plik zdjęć, na których on był wraz z Patronitem. Cały stary, ogromny i zakurzony. W tym momencie zabrał też ze sobą jeszcze jedną rzecz więcej i idąc zawołał:
-Pamiętacie nasze pierwsze misje? Kiedy Mary nie umiała się dogadać z miejską policją i prawie wzięli ją za dilerkę, a Draig trafił do aresztu całodobowego za słaby podryw na córce wicepremiera w Szwecji?
W tym momencie Mary odbiła piłeczkę:
-A pamiętasz jak na tej misji przyszedłeś w piżamie, bo pomyliły Ci się akta i wziąłeś strój nie do tej co trzeba?
W tym momencie wzrok Gabriela powędrował w bok i poczuł się nieco przygaszony.
-Każdemu może się zdarzyć. Znalazłem nasz album. Oglądamy?
-Jasne- odparł Draig, pierwszy wymijając się z pracy i sprzątając papiery z raportu.
Wszyscy siedzieli tak z dobrą godzinę i śmiali się z tego jak wiele mieli wpadek w życiu. Aż do zdjęcia ich przyjaciela Patronita.
-Był on prawdziwym bohaterem...-odrzekła Mary- czasami tęsknie za jego żywym i ojcowskim śmiechem.
-Albo jak zawsze gotował bigos w kuchni-odparł Silentnight-nigdy nie zapomnę ile  potrafił bałaganu zostawić przy jednej potrawie.
-Nawet nie wiem jak zginął.
-Zginął w wybuchu-odparł Jonasz- osłonił wtedy Gabriela przed kulą, w płonącej fabryce gumy. Sam nas stamtąd wyciągnął...siebie już nie.
No i dobry humor zniknął. Wszyscy posprzątali ułożyli papiery w stosik i poszli spać. Resztą będzie musiała się zająć Eleonora i Michael.

Komentarze

Popularne posty