5.Rex

Trudna pobudka, przymus pościelenia łózka, skorzystania z łazienki i pierwszy posiłek dnia. To wszystko jak zawsze zostawia Silentnight na ostatnią minutę. Były może dwie sytuacje, gdzie naprawdę, ale to NAPRAWDĘ wstał wcześnie, umył się, zrobił zdrowe śniadanko. Jednak miażdżąca większość przypadków, to bieg po schodach i podkradanie ciastek z kufra w kuchni. Przerażony   faktem, że dziś jest ważne spotkanie z całą drużyną w bibliotece, zapomniał nawet pójść do łazienki. Przez to, będzie zwijał się na krześle, modląc się aby pęcherz nie wybuchł mu.
Kiepsko bowiem opuszczać zebranie w środku, kiedy omawiane są tak ważne sprawy jak plan oraz przebieg kolejnej misji.
W przypadku pozostałych członków drużyny trzeciej poranki, w większości przypadków były ułożone od samego wstania po skończenie śniadania. Sporadycznie, Mary czasem ma gorszy dzień, przez co z bólem brzucha doczołga się kilka minut później, albo Draig z rozpędu ominie trzy razy z rzędu drzwi do biblioteki. Jednakże daleko im do roztargnionego Gabriela. Chłopak wbiegł z impetem zadyszany. Roztargnione włosy i mało przytomne spojrzenie obeszło większość pomieszczeni, a tu pustki. Zdumiony stał nieruchomo jeszcze przez chwilę, po czym w jego mózgu wyskoczył mały trybik, który sprawił, że spojrzał na zegarek. Była dopiero siódma trzydzieści. Do spotkania jeszcze półgodziny.
-No pięknie kurwa, pora się nauczyć korzystać z zegarka!- przeklął pod nosem i wrócił do swojego pokoju przytupując gniewnie jak mała dziewczynka.
W międzyczasie Mary i Konstans siedzieli na balkonie, który znajdował się u niej w pokoju. Wspólnie palili papierosa i rozmawiali na wiele tematów. Począwszy od pogody, po sytuacje na granicy Berlina i okolicznych wsi.
-Myślisz, że nas tam wyślą?- zapytała się Maria.
-Trudno powiedzieć. Jesteśmy bardziej tajniakami, niż obrońcami świata z odznakami. Zajmujemy się zatrzymywaniem nielegalnych wymian i handlem bronią oraz narkotykami.
-Wiem czym się zajmujemy. Niemniej jednak organizacja lubi wysyłać uzdrowicieli do pomocy w tłumieniu buntów.
-A bardziej od uzdrowicieli, ludzkie czołgi i manipulatorów. To jest chore, co rząd próbuje tam osiągnąć.
Kończąc zdanie, równocześnie przycisnął, gasząc końcówkę papierosa w słoiku.
-Za piętnaście minut mamy zebranie.- powiedział, kierując swoje kroki do drzwi balkonowych.
-O zakład o dychę, że Gabriel się spóźni?
-Stoi.- przytaknął, zamykając drzwi za sobą.
Dziewczyna złapała oddech, po czym spojrzała w niebo. Dzisiaj pogoda cholernie dopisywała. Słońce świeciło, na niebie kilka chmurek, a ciepły wiatr leciutko wiał, dając uczucie przyjemnego otulenia.
U reszty poranek przeszedł całkiem rutynowo. Sakurako, schodząc ze schodów minęła się z panią Horacką. Chwilę porozmawiały o ładnej pogodzie i każda poszła w inną stronę. Idąc w kierunku biblioteki, pewnym krokiem przeliczyła strony nowego zlecenia, spojrzała na datę, podpisy, kiedy nagle spojrzała, że nie jest jednak pierwsza pod drzwiami.
Draig i Silentnight stali już od kilku dobrych minut, rozmawiając  o wczorajszym raporcie. Niestety trochę go olali, więc po misji będą musieli jeszcze go dokończyć.
-Dzień doberek!-krzyknął radośnie Gabriel na widok, koleżanki.
-Cześć. Widzieliście może Micheala?
-Jeszcze nie przyszedł, podobnie jak Mary.- odpowiedział Draig.
Sakurako nie zdążyła nawet przytaknąć, gdy za jej plecami wyłoniła się pozostała dwójka. Spojrzeli na ludzi i po sobie.
-No to chyba wygrałem zakład. Cuda jednak się zdarzają- powiedział beznamiętnie Konstans, otwierając drzwi do biblioteki.
Całe zebranie poszło dość sprawnie. Ich nowym celem okazał się być gang narkotykowy, który rozprzestrzenia dość specyficzny towar na ulicach warszawskiego Ursynowa oraz innych większych polskich miastach. Prawdopodobnie nie tylko w kraju  ale już na całym kontynencie stał się sławny.
Mimo to, plan nie był jednak zbytnio skomplikowany. Konstans i Mary mają za zadanie stacjonować w Volvo oraz śledzić jednego z namierzonych przez Deamned Team handlarza. Silentnight, przejmie  towar zaraz przed samą transakcją, a Draig z Sakurako głównie zabezpieczają go na wypadek, gdyby coś poszło nie tak. Prosta partyzancka zagrywka, ale trzeba od czegoś zacząć.
Podczas pakowania się i przebierania w bibliotece, Jonasz zauważył na policzku Mary, małą czarną plamkę. Wyglądała jakby czymś się ubrudziła.
-Coś jadłaś przed chwilą?-zapytał się.
-Nieee.
-Nie ruszaj się przez chwilę.
Po czym podszedł i próbował zetrzeć jej to z twarzy, naciągniętym na palce kawałkiem ubrania. Plama nie zniknęła.
-Lepiej podejdź do lustra i sama to zobacz.
Mary poszła do łazienki. Po niespełna minucie wróciła. Plamka zniknęła, a ona sama nie mogła sobie darować zaczepki odnośnie wady wzroku kolegi, oraz tego, że pora zmienić prochy.
Po bezproblemowych przygotowaniach nadszedł czas, aby działać. Wszyscy przygotowani na stanowiskach czekali tylko na znak od Konstansa, który spokojnie dopalał już swojego czwartego papierosa z rzędu.
-Jak będziesz mieć raka płuc, nie myśl, że tak szybko Cię wyleczę.- oznajmiła blondynka, poirytowana lekko, duszącym już zapachem dymu papierosowego.
-Jeśli miałbym kiedykolwiek taką możliwość z twojej strony, na pewno bym z niej tak prędko skorzystał.-odgryzł się kapitan.
Po chwili, telefon Marysii zaczął wibrować i przyszła wiadomość od Silentnighta: "Cel przechwycony".
-Udało im się.
-No to jedziemy.
Sakurako musiała się nieźle nagimnastykować aby przeżyć serię kul z AK-47 oraz obronić przy tym Gabriela i nieprzytomnego Jonasza. Plan nie do końca wyszedł po ich myśli. Fakt, że Gabriel zrobił swoją część zadania bez zarzutu, to duży plus dla Deamned Team. Jednakże sytuacja iż nie przewidzieli dwójki dodatkowych pomagierów, była nieco rozczarowująca. Eleonora tworząc ogromne słupy powietrza, które wchłaniały w swój głąb pociski oraz wypluwały wysoko w górę, stała na przodzie a za nią, pozostała dwójka drużyny.
-Silent, oni mogą tak jeszcze z dobre kilka minut ostrzeliwać mnie, a ja nie dam rady nas osłonić przed wszystkim. Musisz zabrać Jonasza i uciekać.
-A co z tobą? przecież nie mogę Cię zostawić!
-A co ty możesz zrobić? Strzelić laserem z dupy? Wypierdalaj w podskokach i napisz, że się udało.
-Ale...
-Żadnych ale! Idź!
W tym momencie Chłopak przerzucił sobie kolegę przez ramię i pobiegł w kierunku miejsca spotkania. Przechwycenie nastąpiło na opuszczonym złomowisku, trzysta metrów od planowanego miejsca spotkania. Diler miał przejść spokojnie przez nie i spotkać się na końcu z mafią. Mijając, kolejne beczki, stare wózki widłowe, stertę różnorakich śmieci, tworzących kilkadziesiąt zbitych totemów brzydoty, Silentnight szukał jak najszybszej drogi ucieczki. Kierując się z pamięci, która tym razem okazała się być niezawodna, dotarł w mgnieniu oka do wyjścia. Niestety, ktoś już na niego czekał. Wysoki, wręcz anorektyczny mężczyzna, ubrany w czarne spodnie z sztruksu oraz białą koszulę. Włosy ulizane na bok i niedbały zarost. Przypominał kościelnego. Na rękach jawiły się skórzane rękawiczki, a na nogach lakierki. Twarz mizerna, z zapadniętymi polikami i ciemne, szare oczy bez połysku. Miało się wrażenie, że patrzy się na widmo.
-Czy ty jesteś Gabriel?
-Nie.- odpowiedział Gabriel.
-Czyli jesteś. Teresa nie kłamała. Pozdrów ode mnie Anne.
Kończąc zdanie, mężczyzna rozpłynął się w  powietrzu, stając się tylko chmurą ciemnego dymu.
Zszokowany Silentnight nie zdążył nawet się zastanowić nad zaistniałą sytuacją, gdyż pojawił się nadjechał Konstans z Mary, którzy nie spodziewali się takiego widoku.
-Zajmij się nim Mary.- rzucił szybko Silent, kładąc Jonasza na tylne siedzenie a samemu wracając w głąb Złomowiska.- idę pomóc Sakurako.
-Czekaj. Chyba już nie musisz.- Powiedział Michael, wskazując na Eleonorę, która choć trochę brudna od ziemi i podrapana, wyglądała na zdrową.
-Po dzisiejszych wydarzeniach, biorę dłuższy urlop- odrzekła dziewczyna,wchodząc do samochodu, jednocześnie przesuwając Draiga na środkowe miejsce.
-Najpierw weź kąpiel.- odrzekł kierowca, wciskając pedał sprzęgła i gazu.
Powrót pomimo komplikacji, okazał się być spokojny. Nie trzeba było nawet leczyć Jonasza. Po kilku minutach obudził się sam, prawie wylatując z samochodu.
-Wszystko w porządku?- zapytała się Marysia.
-Długo by opowiadać. Jak wrócimy, to zdam z Gabim pełną relację.
Na ostatnie słowa trochę mną wzdrygnęło. Nie wiem, czy powinienem mówić o tym czymś, kimś. To mógłby być tylko problem.

Komentarze

Popularne posty